Dziś chyba wszystkich zaskoczyło tak olbrzymie gradobicie,
ja wręcz byłam na skraju załamania,
bowiem straszliwie wręcz niepokoiłam się...
o moje kochane roślinki balkonowe...
Ale na szczęście okazało się że w ogóle nie potrzebnie.
Wszystkie się uratowały same,
tylko w niektórych doniczkach z ziółkami,
mocno zalegała woda, której nadmiar wylałam
i znowu jest tak jak powinno :-)
Ale w pracy strachu się najadłam,
bo ten grad wcale taki mały nie był,
a jeszcze tak mocno padało.
Zresztą zobaczcie sami:
Reszta całe szczęście w należytym porządku ;-)
na szczęście roślinki
w ogóle nie ucierpiały,
uffff!!! :-)
a po burzy...
zawsze świeci słońce ;-)
i znowu nastał spokój...
Relaxingu cd... ;-)
Mam nadzieję, że wszystkie roślinki w Waszych ogródkach,
tarasach, balkonach, czy działkach ocalały, tak jak moje ;-)
































