piątek, 21 czerwca 2013

wreszcie lato w mieście! Kolorki lata wszędzie :)

Wreszcie długo wyczekiwane słońce
już na dobre zadomowiło się w moim mieście,
Jeśli macie mało tego słońca u siebie, 
albo tęsknicie za ogródkami, których nie macie,
zresztą tak jak i ja ;-)
To proszę bardzo, specjalnie dla Was i dla mnie,
oto przecudowne widoki,
 letnich, wyjątkowych ogródków miejskich,
RESTAURACYJNYCH :-)
No i oczywiście mój kochany, zaczarowany zakątek,
może nie ogród, nie zagajnik, ale zapewne ogródek,
 czy też może ogródeczek, 
no już na pewno więcej, 
niż tylko balkon :-)

























































zaczarowanych miejsc życzę i uroczych wieczorków ;-)

niedziela, 9 czerwca 2013

cisza po burzy...gradowej...

Dziś chyba wszystkich zaskoczyło tak olbrzymie gradobicie, 
ja wręcz byłam na skraju załamania, 
bowiem straszliwie wręcz niepokoiłam się...
 o moje kochane roślinki balkonowe...
Ale na szczęście okazało się że w ogóle nie potrzebnie.
Wszystkie się uratowały same,
tylko w niektórych doniczkach z ziółkami,
mocno zalegała woda, której nadmiar wylałam
i znowu jest tak jak powinno :-)
Ale w pracy strachu się najadłam,
bo ten grad wcale taki mały nie był,
a jeszcze tak mocno padało.
Zresztą zobaczcie sami:




Reszta całe szczęście w należytym porządku ;-)
Cisza po burzy...



na szczęście roślinki
w ogóle nie ucierpiały,
uffff!!! :-)


a po burzy...
zawsze świeci słońce ;-)




i znowu nastał spokój...
Relaxingu cd... ;-)
Mam nadzieję, że wszystkie roślinki w Waszych ogródkach, 
tarasach, balkonach, czy działkach ocalały, tak jak moje ;-)

środa, 5 czerwca 2013

mój różanecznik kochany :-)

kocham to miejsce...
całym sercem <3


brak słów by to opisywać....
tu jest przepięknie i przesmacznie,
kto tu był ten wie ;-)


truskawkowy smakołyk :-)










cdn

niedziela, 2 czerwca 2013

eko jedzenie dla ludzi zbawienie...

Piknik w Powsinie....oj kiedy to było...??Majówka, czyli dokładnie miesiąc temu,
Oj minęło szybko, tak jak od chwili urządzenia mojego,
kochanego różanego balkoniku.
Oczywiście nie do końca,
ale już jest po mojej myśli ;-)
Teraz mogę miło wspominać chwile,
które spędziłam z naturą w 4 oczy,
no i mogę wreszcie nadrobić zaległości,
bo właśnie od wczoraj rozpoczęłam urlopikowanie.
Pomimo, iż dokucza mi dość mocne przeziębienie
 i bez antybiotyków nie dała bym rady,
to już dziś czuję się na siłach by troszkę poklikać... ;-)
Na początek wspomniane i obiecane pyszności....
Takie rzeczy się jadło, nawet na różanecznikowym balkonie... ;-)



















a niżej mój mały majestacik ;-)

I tu jeszcze nie omieszkam napomknąć o "Czułym oku i Dobrym wietrze" :-)
Myślę, że nie muszę tłumaczyć dlaczego? ;-)